Dzień jak co dzień: dyrektor zoo zakłada swoja ulubioną kurtkę i rusza na poranny obchód. Po chwili czuje, że coś jest nie tak... Czują to też wszyscy mieszkańcy zoo. Tytułowe nieporozumienie wyjaśnia się, gdy pan Pikulik spotyka swojego synka. Zanim to się jednak stanie czytelnik może pooglądać świetnie wyrysowane przez autora-ilustratora zwierzaki na skraju załamania nerwowego: zasmucone, zdezorientowane i niepewne. Od połowy dnia pan Pikulik widzi już świat w jaśniejszych barwach, co udziela się natychmiast jego czworonożnym podopiecznym. Najlepiej zmianę nastroju widać po małpach - przynajmniej w
książce Kevina Waldrona.
Katarzyna Dołegowska-Urlich
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz