Nie, nie trzeba od razu wyciągać opasłych tomów Tatarkiewicza z zakurzonych półek regału. Warto za to sięgnąć do małej książeczki, wydanej przez Czarną Owieczkę, do Wielkiej księgi młodego filozofa, napisanej i zilustrowanej przez duet Petera Ekberga i Svena Nordquista.
To nie tylko wprowadzenie do filozofii dla najmłodszych, lecz także lekcja samodzielnego myślenia. Założę się, że niejeden dorosły, przeglądając karty książki, znajdzie przyjemność i sposobność do refleksji, jak również wiele tematów do rozmowy z dzieckiem. Czy można kłamać w słusznej sprawie? Czy Robin Hoodowi wolno było kraść? Czy trawa tak naprawdę jest zielona, czy jawi się tylko tak w naszej percepcji? Takie i podobne pytania stawiają nam autorzy książki. Podobnie, jak niegdyś Sokrates, starają się raczej pobudzić naszą ciekawość i poznawczy sceptycyzm, niż udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jak twierdził Kant, jednym z zadań teorii poznania jest budzenie ludzi z ich dogmatycznej drzemki, czyli, innymi słowy, przeszkadzanie w poznawczym samozadowoleniu. Z dziećmi nie ma jeszcze takiego kłopotu – są wystarczająco „obudzone poznawczo”, a zagadnienia postawione w książce to często ich codzienne refleksje. Ile razy tracimy cierpliwość słysząc kolejne „dziwne pytanie” naszego dziecka? Może czas, byśmy również wysłali swój mózg na wakacje i chociaż na chwilę byli jak dzieci? Skorzystają na tym, z pewności, wszyscy, a najbardziej – my sami…
Agnieszka Jeż
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz