miast, Palermo chyba. Otóż zapytany on został
o znaczenie sygnalizacji świetlnej w ruchu samochodowym po mieście. I co
odpowiedział?
- Zielone światło to wszyscy wiedzą, po co jest. Jedziemy. Avanti! Czerwone, hmm… to jest tylko
pewna propozycja…
- A żółte?
- A, żółte jest po to, żeby było wesoło!
I we Włoszech naprawdę tak bywa… A w książce włoskiego
klasyka literatury dziecięcej, Gianniego
Rodari, wydanej niedawno przez „Bonę”, może się zdarzyć nawet niebieskie
światło! Cóż ono znaczy? Nie zdradzę, tylko odeślę do lektury jego znakomitej
książki dla dzieci pt. „Bajki przez
telefon”. Ambitne krakowskie wydawnictwo pokusiło się o kompleksową edycję wszystkich
opowiastek, włączając do tomiku także i te wcześniej w Polsce niepublikowane, w
nowym tłumaczeniu Ewy Nicewicz-Staszowskiej, z nastrojowymi ilustracjami
Katarzyny Bajerowicz. Przyznam, że chociaż książka należy do mojej córki,
trzymam ją na swojej nocnej szafce. Ciepły humor autora, dystans do
rzeczywistości, zabawa konwencją, słowem – to wszystko podoba się także i
dorosłym, którym, niestety, nikt już nie opowiada bajek na dobranoc…
A zaczęło się od tego, że księgowy Bianchi z Varese miał
pracę taką, jaką miał: wymagającą od niego częstych wojaży i zabierającą cenny
czas, który chciałby poświęcić córeczce. Do domu wracał tylko na niedzielę. Czy
nie brzmi to znajomo dla niektórych z nas? Kurczące się wolne chwile wieczoru,
który zawsze jest za krótki, by spokojnie pobyć z rodziną, zadbać o potrzeby
swoje i domowników, a jednocześnie zrobić razem coś miłego, poprzytulać się i
poopowiadać historie? Tak, wszyscy to znamy. Ale pomysłowy księgowy bynajmniej
nie dał za wygraną i wymyślił sympatyczne rozwiązanie problemu. Otóż każdego
wieczoru dzwonił do córki i opowiadał bajkę. Króciutką, bo nie miał pieniędzy
na długie rozmowy telefoniczne. I tak powstały właśnie te historyjki, nieco
zwariowane, często o codziennych ludzkich sprawach. Bohaterowie, nawet ci
bardziej bajkowi, mają cechy uderzająco człowiecze, dzięki czemu są
sympatyczni; z kolei najzwyczajniejszym postaciom przydarzają się historie
zgoła niezwyczajne. Lapidarność formy –
opowiadania są naprawdę krótkie - przywodzi na myśl szkice zaledwie rzucone na
papier. Niektóre z tych obrazków urzekają, inne wywołują rozbawienie, jeszcze
inne z kolei skłaniają do refleksji, jak chociażby opowieść o śmiertelnie
chorym królu. Wiele trudnych tematów poruszył Rodari w swoich powiastkach, lecz
zawsze w sposób pełen niedopowiedzeń, skłaniając tym samym czytelnika do
głębszego zastanowienia. Metaforyka i klimat opowiadań przybliżają „Bajki przez
telefon” do poezji, pozwalając w jednej chwili zadziwić się różnorodnością
świata i ludzi bez ich osądzania, ujmując rzeczywistość „taką, jaką jest”. To
wielki dar móc chociaż przez chwilę spojrzeć na świat z takim dystansem i
zarazem z ogromną sympatią i zrozumieniem. Dzieci doskonale wyczuwają ducha tej
książeczki, chociaż czasem bawią je inne niż nas pomysły autora. Jednym słowem,
pozycja doskonała na wspólne rodzinne czytanie. Nawet, gdy jesteśmy zabiegani –
na opowiadania Rodariego zawsze czas się znajdzie.
Agnieszka Jeż
Od wydawcy:
Agnieszka Jeż
Od wydawcy:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz