cudanakiju.pl

cudanakiju.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żubr Pompik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żubr Pompik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 grudnia 2020

Dwie kartonówki z okienkami od Media Rodzina

 


Kicia Kocia i Nunuś. Jaki to zawód?

Tej serii nie trzeba nikomu przedstawiać. Tym razem Kicia Kocia i Nunuś wcielają się w przedstawicieli różnych zawodów. W otwieranych okienkach wyszukujemy potrzebne przedmioty (przybory do szycia, do gotowania, malowania etc.) i odkrywamy, kim stały się obie postacie. Przy tej zabawie można ćwiczyć nazwy przedmiotów, a także nazwy zawodów w męskiej i żeńskiej formie gramatycznej. Nunuś i Kicia Kocia stają się między innymi krawcem i krawcową, pielęgniarzem i pielęgniarką, tancerzem i tancerką, kosmonautą i kosmonautką. Książeczka jest starannie wydana i powinna przetrwać wiele sesji zaglądania do okienek.

Anita Głowińska „Kicia Kocia i Nunuś. Jaki to zawód?”, wyd. Media Rodzina

 


 

Żubr Pompik. Czego szukasz, Pompiku?

Najsłynniejszy polski żubr zwiedza z rodziną cztery parki narodowe: Słowiński, Narwiański, Świętokrzyski i Tatrzański. W każdym z nich szuka jakiegoś typowego zwierzęcia, a czytelnik szuka z nim, zaglądając do okienek. Znajdziemy tam wiele roślin i zwierząt charakterystycznych dla danego biotopu. Dzieciaki mają okazję nauczyć się skomplikowanych nazw roślin, jak rukwiel nadmorska, i dowiedzieć się czegoś o geografii Polski. Jak zwykle solidna porcja zabawy i wiedzy od Tomasza Samojlika.

Tomasz Samojlik, „Żubr Pompik. Czego szukasz, Pompiku?”

czwartek, 16 lipca 2020

Żubr Pompik w wielu odsłonach

Czytając z dziećmi czasem zapominamy, jak szybko dorastają, ilu bodźców potrzebują, by rozwijać się zdrowo, w odpowiednim tempie. Łatwo przyzwyczaić się do prostych, pouczających w tradycyjny sposób książeczek albo takich sobie bajeczek na podstawie ulubionych kreskówek. Tymczasem co kilka miesięcy powinniśmy przeprowadzać książkowy bilans kilkulatka, badać, jakie nowe umiejętności zdobyło dziecko i rozbudowywać jego czytelniczą dietę, uwzględniając braki i po prostu działając profilaktycznie. Warto zaaplikować na przykład cykliczny zastrzyk wiedzy, ładnej ilustracji i pogody ducha, które zapewnia najmłodszym Tomasz Samojlik.
Seria "Żubr Pompik. Wyprawy" doczekała się już 17 odsłon i mam nadzieję, że w międzyczasie zyskała wielu fanów. I że nadal ich przybywa, bo kto miał dopiero rok lub dwa latka, gdy rodzina żubrów rozpoczynała wycieczkę po polskich parkach narodowych, i był za mały na te przyrodnicze przygody, ten teraz jest w sam raz. Z niedużych, zgrabnych, pociesznych i zarazem rzeczowych publikacji maluchy dowiadują się, że istnieje coś takiego, jak park narodowy, że przyroda to miliony indywidualnych, ale zależnych od siebie bytów, zasługujących na szacunek i podziw przynajmniej w tym samym stopniu, co my, ludzie. Uczą się też mapy Polski, krajobrazów charakterystycznych dla jej konkretnych regionów. Ostatnich pięć żubrzych wypraw odbyło się do: Babiogórskiego Parku Narodowego ("Żubrza góra"), Ojcowskiego Parku Narodowego ("Jaskinia nietoperza"), Gorczańskiego Parku Narodowego ("Nieśmiała salamandra"), Tatrzańskiego Parku Narodowego ("Skok kozicy") oraz Pienińskiego Parku Narodowego ("Cenna gąsienica"). Jeśli więc planujecie w najbliższych miesiącach ruszyć z dziećmi na górski szlak lub chcecie im przybliżyć tę część rodzimej przyrody, oto zestaw marzenie.

Co to znaczy: porzucać hopne oskarżenia? – zapytała Polinka, kiedy byli już sami, a niedźwiedź wrócił do radosnej kąpieli. – Czy to ma coś wspólnego z hopsaniem po skałach?

Mali czytelnicy podczas górskich wycieczek żubrów poznają czym jest ciekawość i smutek, odwaga i poświęcenie, wolność i złość. Spotkają najbardziej charakterystycznych, wręcz herbowych mieszkańców odwiedzanych parków narodowych oraz zwierzęta i rośliny, które już nie są tak oczywiste. I tak na przykład po okładce i w tytule książeczki poświęconej Tatrom bryka kozica, w środku (poza żubrami) towarzyszą jej niedźwiedź i świstak, ale największym bohaterem Pienin okazuje się niepylak apollo, choć nie bez znaczenia są również gniewosz i rozchodnik. Nie wiecie, kto zacz? Czas poczytać! Może do zgłębiania sekretów polskiej flory i fauny zachęci was również zapowiedź wizyty drugiej z najsłynniejszych postaci zilustrowanych (słowem i obrazem) przez Tomasza Samojlika: ryjówki. Jak zawsze u tego autora nie zabraknie humoru i przełamujących stereotypy męskości wystąpień łakomo-pociesznego Pomruka, głowy żubrzej rodziny.

To było bardzo tajemnicze – oświadczyła Porada i poszła pocieszać Pomruka, któremu było wstyd, że się przestraszył, i smutno, bo nie spróbował nowej roślinki.

Górskie przygody Pompika i Polinki to również morze emocji i ciepła, rodzinnej bliskości, nauka tego, w jaki sposób okazywać wsparcie i jak o nie prosić – co przecież wcale nie musi być takie proste. Z mądrymi książkami naprawdę łatwiej iść przez życie.
A jeśli macie w domu kogoś, kto jeszcze do "Wypraw" nie dorósł, sięgnijcie po kartonową historyjkę z okienkami: "Żubr Pompik. Polinka zaginęła!". Pod dramatycznym tytułem kryje się ciekawa, łatwa opowiastka o tajemnicach lasu i kryjówkach jego mieszkańców. Sześć dużych rozkładówek okazało się kopalnią kolorów, ciekawostek i śmiechowzbudzaczy. Zaglądanie za krzaczek, do pnia czy w koronę drzewa sprawiło frajdę niespełna dwuletniemu oglądaczowi i jego o dwa lata starszemu bratu, wytrawnemu słuchaczowi i znawcy zagadek. Formuła kartonowej wyszukiwanki z odsłanianymi okienkami jest zdecydowanie evergreenem, a śledztwo w sprawie zaginięcia Polinki ma szanse na wielokrotne powtórki, przez całe lata, a może i pokolenia, bo zostało przyobleczone w wyjątkowo trwałą i atrakcyjną powłokę wydawniczą.

Roślinka jest ważna, bo tylko dzięki niej gąsienice motyla mogą przeżyć. A bez motyli w tych górach już zawsze będzie czegoś brakowało

Czytanie Pompika dobrze wpłynie na całą rodzinę – podobne wnioski pewnie pojawiają się w moich recenzjach często, ale specjalnie dobieram książki do omówienia tak, by nie zniżać się do stwierdzeń: "może ta książka spodoba się komuś w innym wieku niż ja lub mającemu młodsze (albo znacznie starsze) dzieci, ale mnie nie przypadła do gustu". Terapia Pompikiem, zielenią jego lasu, to moje najszczersze zalecenie. Znudzeni przeładowaną cudami techniki rzeczywistością i konsumencką wszechosiągalnością często tracimy zainteresowanie czymkolwiek, niezależenie, czy mamy siedem, czy czterdzieści siedem lat. Popadamy sobie z wolna w etyczny marazm i codzienną pustkę, aż nagle Tomek Samojlik pokazuje, że wystarczy mała wycieczka, by odzyskać ciekawość świata i radość z wszystkiego, choćby malutkiego i robaczkowego. Po tych lekturach odkurzy się też zaniedbany moralny kompas, bo naprawdę trudno nie pomagać później choćby najmniejszym z żyjątek.

Bożena Itoya

Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 13: Żubrza góra, Media Rodzina, Poznań 2019.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 14: Jaskinia nietoperza, Media Rodzina, Poznań 2019.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 15: Nieśmiała salamandra, Media Rodzina, Poznań 2019.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 16: Skok kozicy, Media Rodzina, Poznań 2020.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 17: Cenna gąsienica, Media Rodzina, Poznań 2020.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Polinka zaginęła!, Media Rodzina, Poznań 2019.

niedziela, 5 maja 2019

Żubr Pompik. Wyprawy – do parków narodowych: "Bory Tucholskie", Słowińskiego, "Ujście Warty" i Drawieńskiego


Dobrze jest wracać co jakiś czas do "Wypraw" Żubra Pompika, wyruszać z bohaterem Tomasza Samojlika w kolejne wędrówki, zwłaszcza gdy "w realu" nie możemy akurat podjąć rodzinnej włóczęgi. Autor tej serii, niedużej rozmiarem, ale wielkiej, jeśli wziąć pod uwagę liczbę tomów, zasięg tematyczny i możliwości wykorzystania, inspiruje do własnych planów, wyjazdów, spacerów i dokładniejszego przyglądania się przyrodzie.
Piąta książeczka z cyklu "Żubr Pompik. Wyprawy" nosi tytuł "Najstraszniejszy drapieżnik" i prowadzi czytelnika do Parku Narodowego "Bory Tucholskie". Pełne wyrazu pyszczki żubrów, jelenia, głuszca, pszczół (!), rzęsorka i ściganej przez niego ryby relacjonują nam życie mieszkańców tej ostoi przyrody, charakterystyczne cechy terenu, a także skale występujące w naturze. Takim porównaniem wielkości jest na przykład ilustracja pokazująca głowę Pompika, żubra jeszcze przecież małego, obok tytułowego najstraszniejszego drapieżnika Borów Tucholskich – rzęsorka, w tym ujęciu niemal mikroskopijnego.

Kiedy jesteście z nami, nie musicie się bać drapieżników – dodała Porada.
Pompik nie był do końca przekonany.
Nawet najstraszniejszego z drapieżników? – zapytał.
A który to? – chciała wiedzieć Polinka.
Pompik zamyślił się przez chwilę, po czym wyjaśnił:
Ten, który całymi dniami poluje, a nie co kilka dni, jak wilki.
I zjada dziennie tyle, ile sam waży.
I do tego jeszcze potrafi nurkować.
I jest jadowity!
Ojej... – Polinka była pod wrażeniem.
Na szczęście takich drapieżników nie ma – zaśmiała się Porada.
A właśnie, że są! – rozległ się nagle zuchwały okrzyk.

Tomasz Samojlik jak zwykle zapewnił na swojej literacko-rysunkowej lekcji przyrody luźną atmosferę i szereg humorystycznych akcentów, wśród których przodują wypowiedzi i miny bojaźliwego jelenia. W tyle nie pozostają zresztą portrety pozostałych zwierząt reagujących na różne rewelacje czy wygłaszających swoje mądrości. W tekście i na ilustracjach nie zabrakło też wzmianki o niegdysiejszym mieszkańcu Borów Tucholskich, teraz spotykanym tylko w logo parku narodowego – głuszcu.
Następny przystanek na trasie Pompika i jego rodziny to Słowiński Park Narodowy, opisany w książce "Zachłanna mewa". Tytułowy ptak jest też symbolem tego chronionego obszaru, no i postacią bardzo charakterną, przynajmniej w ujęciu Tomasza Samojlika. Zanim jednak zetkną się z mewą, żubry dokonają kilku odkryć, zwłaszcza Pompik, ku niezadowoleniu i zazdrości jego młodszej siostry. Polinka będzie za to wiodła prym w zgrabnym poruszaniu się na piachu – wreszcie przyda się jej bycie najmniejszą i najlżejszą w stadzie. W pięknym, piaszczystym krajobrazie poznamy wraz z żuberkami kilku charakterystycznych bywalców plaży (także roślinę) i jednego mniej spodziewanego lokatora (lisa). Starcie z zachłanną, co i rusz krzyczącą: "Moja, moja, moja, moje!" mewą na pewno doprowadzi dzieci do śmiechu oraz do kolejnej opowieści o podróżującym Pompiku.
W cyklu "Wyprawy" po "Zachłannej mewie" następuje "Dumny bielik", czyli historyjka z Wolińskiego Parku Narodowego, my jednak przez przypadek nie zaopatrzyliśmy się w tę książkę i przeskoczyliśmy od razu do części 8., zatytułowanej "Ptasie stado" i poświęconej Parkowi Narodowemu "Ujście Warty". Tym razem autor zaprosił nas do obcowania z całym stadem gęsi zbożowej, symbolu parku, oraz do przyjęcia na chwilę roli ornitologa badającego liczebność tego gatunku (w mikroskali – na kartach opowiastki). Na wewnętrznych okładkach "Żubra Pompika" zawsze znajdują się bowiem podstawowe informacje o danym obiekcie przyrodniczym, łatwe zagadki oparte na wyszukiwaniu i kilka pytań (w tym jedno z przymrużeniem oka) sprawdzających, co czytelnik zapamiętał z wyprawy. "Ptasie stado" wyróżnia się spośród dotychczasowych odsłon serii mglistą aurą ilustracji, spokojem i ciszą, którą bardzo łatwo sobie wyobrazić. Przynajmniej dopóki nie rozgęga się tytułowa zgraja.

Jaka mglista mgła! – zachwycała się, skacząc dookoła Pompika. – Jaka łączysta łąka! Jaka mokra mokrość pod racicami!
Każdy okrzyk był okazją do przyjacielskiego gruchnięcia Pompika w bok lub szturchnięcia go głową.
W końcu Pompik nie wytrzymał.
Polinko! Dasz mi wreszcie spokój?! – wykrzyknął.
No coś ty? – Polinka szczerze się zdziwiła. – Nie lubisz mnie?
Lubię, lubię, ale czasem zwierzęta mają ochotę być same, wiesz? – powiedział Pompik.
Same? – zdziwiła się Polinka.
Tak, same! Żeby nikt na nie bez przerwy nie wpadał i...
Pompik nie dokończył, bo właśnie... wpadł na odpoczywające w wysokich trawach ptaki.
GĘGĘ! – z oburzeniem wykrzyknął potrącony przez Pompika ptak. – Co to jest? Tu się odpoczywa!
Oj, przepraszam. – Pompik się zawstydził, zrobił krok w bok... i nadepnął na kolejnego mieszkańca łąki.
Alarm!!! – zagęgała poszkodowana gęś. – Żubr mnie depcze!
Nie, nie, ja wszystko wytłumaczę – zaczął Pompik, ale... było już za późno.




Tomaszowi Samojlikowi nie są, jak widać powyżej, obce także zabawy językowe i te Polinkowe eksperymenty z polszczyzną wyszły mu wyjątkowo okazale. Zazwyczaj jednak książki o wyprawach Pompika poświęcone są tym najzwyczajniej rozumianym zabawom, czyli brykaniu żuberków na łonie przyrody. Tak też jest w dziewiątej przygodzie – "Zwinnej wydrze", oprowadzającej nas po Drawieńskim Parku Narodowym. Chociaż i tutaj wszystko zaczyna się od językowych gier w rymowanki-przezywanki, to przesłanie całej książeczki jest poważniejsze i dotyczy... nadmiernej powagi dorosłych. Tej zupełnie zbędnej i zbyt popularnej cechy Poradzie i Pomrukowi pomaga się pozbyć tytułowa wydra, wesoło podsumowująca najnowszy blok "Wypraw". A już nadciąga kontynuacja, bo na mapie Polski goszczącej w środku każdego tomu serii (i zapraszającej do odhaczania czytelniczych wycieczek odbytych już w towarzystwie Pompika) oznaczone są 23 parki narodowe, tak więc przed nami jeszcze wiele, wiele wypraw.

Bożena Itoya

Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, tom 5.: Najstraszniejszy drapieżnik, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2018.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, tom 6.: Zachłanna mewa, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2018.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, tom 8.: Ptasie stado, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2018.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, tom 9.: Zwinna wydra, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2018.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Żubr Pompik. Wyprawy (tom 1-3)





Zagorzały fan określonego bohatera literackiego cieszy się z powrotu swojego ulubieńca, nawet gdy zmieniają się okoliczności takiego książkowego spotkania. No, chyba że fan jest nie tylko zagorzały, ale i nieco zgorzkniały, wtedy trudno go zadowolić. Nie, nie będzie tu mowy o serii "Kajko i Kokosz. Nowe przygody" (którą bardzo polecam), choć omawianym książkom oraz autorowi bardzo blisko i do tego cyklu, i do komiksu w ogóle. Zajmie nas inna postać mieszkająca w słowiańskiej kniei.
Żubr Pompik, pieszczotliwie nazywany przez nas Pompisiem, w naszym domu zawsze witany był entuzjastycznie. Wieść o planach nowej serii przygód brykającego mieszkańca Białowieży ogromnie nas uradowała. Wesołą nowinę podczas Komiksowej Warszawy 2017 przekazał mi sam autor – Tomasz Samojlik, i zaledwie po 5 miesiącach w nasze ręce trafiły trzy poręczne książeczki: "Tajemnica rzeki", "Bagienny łoś" oraz "Plan Bobra". Oto początek cyklu "Żubr Pompik. Wyprawy", w którym Pompik, jego młodsza siostra Polinka oraz ich szacowni rodzice (Pomruk i Porada) podróżują po polskich parkach narodowych. Planują zwiedzić wszystkie rodzime skarby przyrody, a że jedna książka to wizyta w jednym parku, wygląda na to, że czekają nas aż 23 przygody.
Rodzina Pompika mieszka w Białowieskim Parku Narodowym, gdzie rozgrywała się akcja czterech dotychczasowych książek o żuberku ("Tropy na śniegu", "zapach wiosny", "Letni zmierzch", "Kolory jesieni") i skąd żubrzy kwartet wyrusza na włóczęgę. Najbliżej mają do Narwiańskiego Parku Narodowego, o którym czytelnicy dowiadują się co nieco w "Tajemnicy rzeki". Opowieść zastaje bohaterów w chwili znudzenia, jaka nieuchronnie nadchodzi w każdej podróży z dzieckiem.

Nigdy dotąd nie widziałam takiej rzeki. To prawdziwy labirynt – zamyśliła się Porada.
Przecież podobna była w naszej puszczy – obruszył się Pomruk. – Tylko... mniej pokręcona... i krótsza... i bez tylu koryt. W sumie, jak się zastanowić, zupełnie niepodobna.
Chodźmy! Chodźmy! Chcę zobaczyć, co jest za tym zakrętem rzeki! – niecierpliwił się Pompik.
Jak to co?! – oburzyła się Polinka. – Kolejny zakręt! Taki sam, jak sto poprzednich i sto następnych. Nudna, pokręcona rzeka! A w dodatku nie ma tu żadnych zwierząt, wszędzie tylko szuwary!

Od pierwszych stron widać, że nie jest to zwyczajna publikacja popularnonaukowa, ale opowiadanie z elementami wiedzy o przyrodzie. Żubry poznają charakterystyczne środowisko danego parku, w tym jego zwierzęcych mieszkańców. W przypadku Narwiańskiego Parku Narodowego są to rzeka Narew oraz ptaki wodne i błotne.
Następny przystanek wycieczkowiczów, a podobno żubry naprawdę lubią sobie czasem połazić po Polsce, wypada w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jeśli już poprzednio gościliśmy u mieszkańców rzeki, co i kogo poznamy tym razem? Czy zawsze będziemy śledzić wędrówkę wzdłuż rzek, skoro to przede wszystkim z Biebrzą kojarzony jest Biebrzański Park Narodowy? Nie, w "Bagiennym łosiu" co prawda znów będzie mokro, ale w zupełnie inny sposób.

Żubrza rodzina zawędrowała nad ogromne bagno, porośnięte zielonym dywanem traw z mnóstwem kwitnących kwiatów. Wokoło rósł podmokły las. Żubry starały się wybierać suchą ścieżkę, ale błoto i tak chlupało im pod racicami. Pompik uznał, że to nawet zabawne.
Patrz, Polinko! Racica mi się zapada! – zawołał.
A moja bardziej! – Polinka nie chciała być gorsza. – Bo moja się zapada po kolano!
A ja się zapadnę po brzuch! – zawołał Pompik. Jednak zanim zrealizował swój plan, powstrzymał go Pomruk:
Dzieci, to nie miejsce na takie zabawy!
Dlaczego? – chciała wiedzieć Polinka.
Żubry są ciężkie i mogą się zapaść naprawdę głęboko – odpowiedziała Porada. – Nasze racice nie są przystosowane do chodzenia po bagnach.
I mama pokazała żuberkom swoją racicę.
A ich są? – zapytał Pompik, wskazując na grupkę łosi, przemierzających bez trudu podmokły las.
O tak, racice łosi są o wiele szersze od naszych. One nie mają się czego bać na bagnach. – Porada pokiwała głową.

Pompik i Polinka spotykają pewnego łosia, osobnika niezwykle charakternego, podobnie jak jego białowieski kuzyn występujący w jednej z wcześniejszych książek o żuberku. Miejscowy jegomość smuci się i nie reaguje na próby rozweselenia, choć żubrza młodzież podchodzi do sprawy ambitnie i nie ustaje w staraniach. Oczywiście w końcu goście z Białowieży spełnią zadanie, ale rozwiązanie problemu łosia wcale nie jest proste i oczywiste, zaangażowani zostaną nawet Pomruk i Porada.
Tomasz Samojlik napisał tę książeczkę, jak zresztą wszystkie "Wyprawy", z sympatycznym poczuciem humoru, swobodą wprawionego bajkopisarza, scenarzysty i zarazem przyrodnika. Czytelnik daje się ponieść przygodzie (i przyrodzie), prawie nie zauważając, ile istotnych informacji z niej wynosi. Dostrzega to natomiast w przyrodniczych dodatkach do kolekcjonowania. Na środku każdej książeczki znajduje się bowiem plakat do wyjęcia – jak w czasopismach, a na nim mapa Polski z oznaczonymi wszystkimi parkami narodowymi (czerwonym "ptaszkiem" wyróżniono ten z bieżącej wyprawy). Na odwrocie mapy znajdziemy coś jeszcze ciekawszego: przewodnik "Poznawaj z Pompikiem", prezentujący ilustracje oraz opisy dziobów ptaków wodnych i błotnych ("Tajemnica rzeki"), stop zwierząt ("Bagienny łoś") czy ich zębów ("Plan bobra").
Ostatnia z dotychczas wydanych "Wypraw" to "Plan bobra", opowiadanie o Wigierskim Parku Narodowym, którego symbolem jest najlepszy drwal i cieśla wśród zwierząt, tytułowy bohater książeczki Tomasza Samojlika. Pomruk znów prowadzi rodzinę w okolicy rzeki i jak zwykle snuje mądrości, nie całkiem trafne, co w zabawny sposób podważa majestat groźnego oraz poważnego króla puszczy. Polinka spróbuje skosić zębami drzewo, Pompik stojąc na trawie zobaczy przepływające mu między nogami rybki – same cuda!
Seria "Żubr Pompik. Wyprawy" to bardzo przydatna i czytelna pomoc dydaktyczna, publikacja popularyzująca nauki przyrodnicze oraz postawy proekologiczne. Adresowana jest raczej do dzieci w wieku przedszkolnym, ale wstęp i podsumowanie (na wewnętrznych okładkach) każdej pozycji napisane zostały z myślą o nieco starszych, już samodzielnych czytelnikach. Ponadto są to pełne uroku, zabawne historyjki opatrzone kolorowymi, wesołymi, wręcz urzekającymi ilustracjami autora. Powiew nowości bardzo się Pompikowi przysłużył, żuberek odmłodniał, co jednak nie powinno odstraszyć starszych dzieci, które wychowywały się na jego poprzednich przygodach. My, stare wygi, byliśmy zachwyceni i chętnie wracamy do ulubionych fragmentów "Wypraw", zwłaszcza żubrzej rodziny odbijającej się w lustrze Czarnej Hańczy oraz wymądrzania się Pomruka. Zapoznajemy też z Pompikiem najmłodszego, niespełna półtorarocznego członka rodziny, choć robimy to powoli, bo zapał małych dłoni i wielokrotne powracanie do najciekawszych obrazków muszą być kontrolowane. Wdzięczne twarze żubrów, kaczek czy łosia oraz pięknie sportretowane kolory polskiej przyrody przyciągają na długo uwagę, nawet takiego malucha – to informacja na wypadek, gdyby wydawnictwo Media Rodzina rozważało przygotowanie książek kartonowych o Pompiku.
Muszę też nadmienić, że format i forma serii bardzo pasują do przedszkolnych i wczesnoszkolnych rączek, gustów oraz możliwości poznawczych, a także do toreb rodziców i, nie ma co ukrywać, ich portfeli. Większy zbiór opowiadań w twardej oprawie co prawda starcza na dłużej i prezentuje się bardziej elegancko, ale nie jest tak praktyczny, może też zniechęcać początkującego czytelnika swoją długością. Jako młoda mama szukałam dla swojego kilkulatka właśnie takich niewielkich książeczek, jak "Żubr Pompik. Wyprawy", w typie niegdysiejszych "Poczytaj mi mamo". Publikacje te były przez mojego syna najczęściej przeglądane i noszone do przedszkola. Pompik także jest świetnym kompanem, oby towarzyszył wielu dziecięcym wyprawom – w przyrodę, do szkoły i przedszkola.
Bożena Itoya

Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 1: Tajemnica rzeki, Media Rodzina, Poznań 2017.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 2: Bagienny łoś, Media Rodzina, Poznań 2017.
Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Wyprawy, t. 3: Plan bobra, Media Rodzina, Poznań 2017.

wtorek, 9 maja 2017

Żubr Pompik. Kolory jesieni


Czwarta książka Tomasza Samojlika (autor tekstu i rysunków) z serii o żubrze Pompiku kusi i zachwyca tytułowymi kolorami. Nie wszystkie z trzynastu zamieszczonych w tym zbiorze opowiadań rozgrywają się jesienią, ale piękne, intensywne barwy obrazków (z okładką na czele) kojarzą się właśnie z tą porą roku. Mamy tu zabawne portrety uśmiechniętych i rozgadanych żubrów różnej płci, maści oraz wielkości, z przodu, boku i od tyłu, z bliska i daleka. Są trawy, drzewa, zwierzęta i niebo w rozmaitych odcieniach i nasyceniach zieleni, żółci, fioletu i błękitu, napatrzymy się tez na żubrze, ropusze i bajorkowate brązy (dwa ostatnie z udziałem zgniłej zieleni), pomarańcze liści i... zimorodka. Zresztą w wydaniu Tomasza Samojlika i szarości wyglądają pogodnie, zwłaszcza że przywdziewają je rozbrykane kuniątka, porządny borsuk i jego dziki (ale w miarę grzeczny, mówi "dzień dobry"!) lokator szop oraz "absolutnie wyjątkowe" kukułki. I jeszcze księżyc, zupełnie kosmiczny! Kolory w tej książce zostały przepięknie dobrane, tym bardziej że ilustrator przeważnie odwzorowuje prawdziwe barwy przyrody. Dzięki "Kolorom jesieni" dzieci na pewno zapamiętają wygląd poszczególnych zwierząt i pokochają książki, bo to jedna z najładniejszych i najsympatyczniejszych polskich publikacji dla dzieci.

Pompiku, pilnuj siostry, ona potrafi mieć takie szalone pomysły. I bądź bardzo ostrożny. I...
Dobrze, już dobrze, tato – uśmiechnął się Pompik. – Wszystko będzie w porządku, nie denerwuj się.
Pomruk westchnął. Oba dorosłe żubry odprowadziły wzrokiem odchodzące w las dzieci, po czym zajęły się zwykłymi żubrzymi sprawami – jedzeniem trawy i ziół, odpoczynkiem, przechadzkami w poszukiwaniu kolejnej przekąski.

Mały żubr i jego młodsza siostra Polinka jak zwykle podejmują wyprawy poszukiwawcze, których celem jest odkrycie tajemnic lasu. Opowiastki o ich przygodach są ciepłą, wesołą i zabawną rodzinną lekturą. Zwierzęta wpadają tylko w niegroźne tarapaty, a mały czytelnik przeskakuje za Pompikiem i Polinką z rozdziału na rozdział, poznając zwyczaje i miejsca występowania polskich zwierząt, tych popularnych i mniej znanych, jak choćby żółw błotny.

Szukaliśmy pana, bo zastanawiałam się dzisiaj... to znaczy... mam bardzo ważne pytanie, na które tylko pan może odpowiedzieć – wytrajkotała Polinka. – Czy życie ma jakiś sens?
Żółw milczał długą, a potem jeszcze dłuższą chwilę. Jego głowa chwiała się powoli to w jedną to w drugą stronę.
Tak, ma – odpowiedział wreszcie.
Żubrzyczka czekała cierpliwie na dalszy ciąg, ale żółw już się nie odzywał. Usnął, wyczerpany rozmową.

"Żubr Pompik. Kolory jesieni" nie jest wyłącznie książką przyrodniczą, nie każde zdanie i nie wszystkie wątki mają być pouczające. Autor dba nie tylko o przekaz popularnonaukowy i jakość obrazu plastycznego, ale też o poziom literacki oraz scenariusz, w końcu jest też twórcą komiksów dla dzieci i młodzieży. Historyjki poprowadzone są w taki sposób, by nie zasypywać czytelnika nadmiarem informacji, zachować odpowiednie tempo, charakterystyczne dla wszystkich części przygód żubra Pompika. Zawsze znajdziemy tu trochę spokoju żubrzej polany, wsparcie rodziców (Porady i Pomruka), emocje i ciekawość dzieciństwa, zaskakujące (dla małych żubrów) spotkanie z innym zwierzęciem i wesoło-filozoficzną pointę.

To już jesień? – Tym razem Polinka szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia. – Ale ja się jeszcze nie zdążyłam nacieszyć latem...
Spokojnie, żuberku, jeszcze sporo czasu minie, nim nadejdzie prawdziwa jesień – uspokoił ją bocian. – Ale przed nami długa droga, nad lasami, polami, rzekami i morzami... Musimy wylecieć odpowiednio wcześnie żeby po drodze móc znaleźć jeszcze coś do zjedzenia.


Czwarta książka o Pompiku właściwie jest w równym stopniu historią o Polince, z lektury powinny być więc wyjątkowo zadowolone dziewczęta, zwłaszcza te pełne energii i ciekawości świata, jak siostra głównego bohatera. "Kolory jesieni" wnoszą dużo wiedzy i radości do życia młodego czytelnika, a w dodatku po przeczytaniu i obejrzeniu całości można stwierdzić, że chyba jednak wszystkie te barwy pasują do tytułu, bo jesień ma wiele twarzy, w pewnych zakątkach lasu trwa dłużej lub dla niektórych zwierząt przychodzi szybciej. Po zbadaniu kolorów jesieni w lesie Pompika, zabieramy się ponownie za śledzenie z nim tropów na śniegu, poszukiwanie zapachu wiosny i kontemplację letniego zmierzchu, czyli za lekturę wcześniejszych tomów. I tak w kółko, dopóki nie powstanie kolejna książka o Pompiku – oby autor miał takie plany!
Bożena Itoya

Tomasz Samojlik, Żubr Pompik. Kolory jesieni, Media Rodzina, Poznań 2016.