Anna Chachulska, "Legenda o głowie wawelskiej"
Zawsze lubiłem
legendy. Mając te kilka lat, uważałem je za lepsze od bajek, które były
przecież dla dzieci – a ja byłem już taki duży! Legendy to element naszej
historii, sposób, w jaki niegdyś przekazywano wiedzę o świecie, wyjaśniano zjawiska
i zastaną rzeczywistość. Często brutalne, niewygładzone, ukazujące specyficzną
moralność minionych czasów. Dziś są dodatkowo czynnikiem zachęcającym do wyjścia
z domu i zwiedzania. O ile przyjemniej jest pójść na
miejski rynek, kiedy się wcześniej czytało o historii jednej z kamienic. Młody
czytelnik może wręcz nalegać na taką wycieczkę i przypomnienie legendy już na
miejscu. Dlatego, wybierając się na wakacje, zawsze szukam związanych z danym
miastem historii.
Jednym z
najbogatszych w legendy miejsc na naszej polskiej ziemi jest chyba krakowski
Wawel. O nim też, a właściwie o jednej z komnat, opowiada Anna Chachulska w doskonale wizualnie zrealizowanej książce
„Legenda o głowie wawelskiej”, należącej do serii "Legendy
wawelskie".
Początek
intryguje zagadką. Skąd się wzięła nazwa komnaty Pod głowami? Przyznać trzeba,
że jest dosyć niezwykła. Niecierpliwi rozwiązanie znajdą już na kolejnej
stronie, ale to dopiero początek historii, którą poznamy na kolejnych kartach.
Przeniosą nas one do Krakowa z czasów Zygmunta Augusta, gdzie dowiemy się
więcej o jednej z głów ze wspomnianej na początku książki komnaty.
W
tym momencie możemy się przygotować na grad pytań: „A co to są ciżmy?”, „Co
robi pasamonik?”, „Czym są galony?”. Jeśli sami nie wiemy, będzie to oczywiście
doskonała okazja do poszerzenia wiedzy wraz z dzieckiem. Książka nie
rozpieszcza młodego czytelnika, konfrontuje go z typowym dla legend słownictwem
i lekko archaizowaną składnią.
Tekstowi
towarzyszy szata graficzna w wykonaniu Marianny
Sztymy, jednej z laureatek konkursu ilustratorskiego zorganizowanego przez
Zamek Królewski na Wawelu i objętego patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego. Ilustracje są proste, stonowane, nawiązujące stylistyką do rycin
średniowiecznych. Postaci rysowane są cienką, schematyczną kreską, niektóre
barwne, inne czarno-białe, jeszcze inne w jednym tylko odcieniu błękitu lub
czerwieni. Warto przyjrzeć im się z bliska: każda ma na sobie inny strój z
epoki. Pełno tu czapek z piórami, bufiastych rękawów, pasiastych tunik i
wzorzystych sukien. Ilustratorka dużo uwagi poświęca również budowlom: w tle
opowieści przewijają się drobiazgowo odwzorowane sukiennice, krużganki, kościół
mariacki - i oczywiście sam Zamek Królewski z pełnymi przepychu wnętrzami.
Współczesnym akcentem są komiksowe dymki, za pomocą których wypowiadają się
postaci z ilustracji. Dzięki temu po kilku czytaniach możemy (jeśli taka forma
nam odpowiada) zrezygnować ze śledzenia tekstu i sprawdzić się w roli bajarza,
przekazując historię własnymi słowami.
Legendy
bywają dosyć brutalne, a nawet krwawe. Na szczęście w tym wypadku tak nie jest.
Historia oskarżonej o kradzież wdowy Ofki kończy się dobrze i sprawiedliwość
zwycięża. Żal tylko trochę głowy, która odezwała się w obronie słusznej sprawy
i została za to ukarana. Z takim przekazem nie spotkamy się we współczesnych
książkach dla dzieci - i to być może kolejna zaleta legend: konfrontacja z
dawniejszą moralnością, zasadami, sposobami myślenia. Oto poznajemy świat - nie
tak znowu odległy - gdzie posłuszeństwo władcy było wartością absolutną. Co
myślą na ten temat dzisiejsi młodzi czytelnicy? Warto zapytać, podyskutować.
„Legenda
o głowie wawelskiej” to znakomita, pięknie wydana pozycja. Ilustracje świetnie
się prezentują na dużych, kwadratowych kartach, spiętych twardą, lekko szorstką
w dotyku okładką (choć przyznać trzeba uczciwie, że ten nietypowy format
utrudnia ułożenie książki na półce). Sama legenda opisana jest barwnie i
zwięźle, jak to z legendami bywa, trzymając w napięciu do samego końca. A po
jej przeczytaniu nie pozostaje nic innego, jak wybrać się z dziećmi na Wawel.
Od wydawcy: Opowieść „Legenda o głowie wawelskiej” autorstwa Anny Chachulskiej z
ilustracjami Marianny Sztymy, absolwentki poznańskiej ASP, zaprasza
Czytelników na Wawel w czasach króla Zygmunta Augusta. Dzięki tej
historii dowiemy się dlaczego jedna z wawelskich głów, umieszczonych na
stropie Sali Poselskiej ma zawiązane usta, zaś piękne ilustracje
przybliżą mu barwne życie miasta i królewskiego dworu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz