cudanakiju.pl

cudanakiju.pl

wtorek, 24 marca 2015

Noskawery, czyli lekcja marketingu



Niełatwo jest być nastolatkiem. Niska samoocena, potrzeba akceptacji ze strony rówieśników, do tego te hormony, nowe doznania i emocje. To okres, kiedy młody człowiek bywa wyjątkowo wrażliwy i podatny na manipulację. Wiedzą to doskonale spece od marketingu, którzy bezlitośnie atakują tę grupę wiekową, promując kolejne "nieodzowne" produkty. Nastolatek jest zwykle wobec tych zabiegów bezbronny - nie ma świadomości, że atrakcyjność najnowszego krzyku mody to w dużej mierze wynik precyzyjnie zaplanowanych chwytów reklamowych. Bo i skąd ma to wiedzieć? O tym nie uczą przecież w szkole.
W "Noskawerach" Paweł Beręsewicz w zabawny sposób ukazuje mechanizm promowania produktów i genezę mód młodzieżowych. Przedmiotem pożądania nastolatków są tytułowe noskawery, czyli... pokrowce na nos, zaprojektowane przez nowojorskiego projektanta Benettiego i noszone przez samego Jacksona Beevera. Śledzimy cały proces powstawania i promowania produktu: od zlokalizowania luki na rynku, przez przygotowanie projektu po marketing: branding, reklamę, lokowanie. Na samym końcu tego łańcucha pojawia się szkolna trendsetterka Małgosia oraz Zuzia - główna bohaterka, która w rankingu klasowej popularności plasuje się gdzieś w dolnej połowie i potajemnie marzy o pięknym, oryginalnym noskawerze (broń Boże podróbce z Bidla), który wyniósłby ją do elitarnego grona osób zapraszanych na urodziny Małgośki. Z pomocą przychodzi babcia, która jednak nie do końca się orientuje w skomplikowanym świecie mody młodzieżowej. Lekka, zabawna historia z niespodziewanym finałem.
 

Znam rodziców, którzy uparcie podsuwają dzieciom książki, którymi sami zaczytywali się jako dzieci. Nie ma w tym oczywiście nic złego - fajnie jest odkurzyć czasem Nienackiego czy Makuszyńskiego i poczytać o szkolnych perypetiach z czasów, kiedy na ławkach stały jeszcze kałamarze, a za złe zachowanie dostawało się linijką po rękach. Nie można jednak zapominać, że życie współczesnego nastolatka wygląda zupełnie inaczej, a jego problemy, dla dorosłych być może trywialne, nie są przez to wcale mniej prawdziwe. "Noskawery" to taka książka-przewodnik  - zarówno dla samych nastolatków, jak i dla ich rodziców, którzy często nie są w stanie zrozumieć, dlaczego ich dziecko przywiązuje tak wielką wagę do metki na ubraniu i dlaczego dałoby się pokroić za wielkie, bezkształtne buciory, na które jeszcze parę miesięcy wcześniej nawet by nie spojrzało. Myślę, że "Noskawery" to świetny materiał na lekturę szkolną, a zarazem pomysł na ciekawe zajęcia. W skomercjalizowanym świecie, pełnym agresywnego marketingu, wiedza, w jaki sposób promowane są produkty dla nastolatków i jak tworzy się kolejne mody na markowe produkty, jest bezcenna.
Joanna Pietrulewicz

Od wydawcy: Zuzia marzy o noskawerze. Oryginalnym, pachnącym, takim, jaki ma Jackson Beever. I połowa (ta fajniejsza połowa) dziewczyn z klasy. Kiedy dostaje go pod choinkę od babci – jest w siódmym niebie! Fajniejsza połowa wreszcie ją dostrzega! W międzyczasie Zuzia też coś dostrzega, coś zupełnie zaskakującego! I robi jej się bardzo wesoło, nawet kiedy okazuje się, że TERAZ najmodniejsze są lightmany, a swojego noskawera może spokojnie oddać babci.Zabawna historia o modzie i jej uleganiu.

2 komentarze:

  1. Świetna recenzja! Mnie zachęca do sięgnięcia po noskawery... ups, po ksiązkę! ;-)

    OdpowiedzUsuń