cudanakiju.pl

cudanakiju.pl

niedziela, 8 grudnia 2013

Co się może wydarzyć w kwadrans?

W mikołajkowy poranek moje córki znajdują zwykle pod poduszką książki. Zastanawiam się, czy kiedyś będą miały dość i nie poproszą o coś innego? W tym roku jeszcze były całkiem zadowolone, lektura już w toku, proszę nie przeszkadzać… Podejrzyjmy zatem dyskretnie, co czytają.
Kwadrans” młodej i zdolnej pisarki Emilii Kiereś – to książka na dzisiaj dla mojej jedenastolatki. Wydana przez łódzki Akapit Press, wydawnictwo zasłużone szczególnie dzięki publikacjom powieści dla młodzieży Małgorzaty Musierowicz, której pani Emilia jest córką. Wiedzieliście o tym? Odruchowo chciałoby się porównać styl pisania obu autorek, ale rozczarowałby się ten, kto by chciał się doszukać jakichś znaczących podobieństw. Pisarstwo Emilii Kiereś wciąż zmienia się i ewoluuje, to już jej czwarta książka. Przyznam, że podobała mi się dużo bardziej, niż debiutancki „Srebrny dzwoneczek”, rzecz miła, owszem, ale trochę jakby przeciągnięta – za bardzo dopowiedziana i rozwleczona. Tym razem pisarka na warsztat wzięła pojęcie czasu i wydaje się, że dobrze to wpłynęło również na formę powieści, zbudowanej z dwóch przeplatających się historii, które dzieli przestrzeń stu lat. Czy jednak dzieli rzeczywiście? Czytelnicy będą postawieni nie jeden raz przed filozoficznym pytaniem o naturę czasu, konsekwencje ludzkich poczynań, odpowiedzialność człowieka za swoje czyny, pamięć miejsc i przedmiotów.
Bohaterami powieści są dzieci, wrażliwe, słabe, lecz może właśnie dlatego bardziej otwarte na rzeczywistość wymykającą się racjonalnym osądom. Filip, zwyczajny chłopiec z lekką nadwagą (która zaczyna mu już przysparzać cierpień), chora na serce Ludwika, zatroskany o nią i przygnieciony odpowiedzialnością brat Jeremi – to właśnie osoby, które dostaną szansę, by zobaczyć świat przez chwilę z innej perspektywy, czasem nie do końca wiedząc nawet, jaka jest ich rola w historii. Podróże w czasie nie są tu jednak jedynie zabawą głównych bohaterów, dotykają najważniejszych ludzkich spraw, takich, jak sens życia i śmierć. Niezawinione cierpienie pozwala człowiekowi dojrzeć, zrozumieć „innych ludzi, inne języki i inne cierpienia”. Motto z Herberta mogłoby być jednym z przesłań tej książki. Świat w powieści Kiereś jest pełen ukrytego ładu, mimo wszechobecnego smutku i melancholii. Przeczucie pra-harmonii, wzajemnego powiązania ludzi, zdarzeń i rzeczy stanowi o optymistycznej wymowie tej książki, niezależnie od jej zakończenia (dodam, że szczęśliwego).
Dynamika obu równoległych opowieści rozwija się stopniowo, zrazu wydają się zupełnie niezależnymi od siebie historiami, by na koniec odsłonić przed czytelnikiem łączące je sekrety. Autorka umiejętnie buduje napięcie, w czym udział ma także niezwykle nastrojowo oddany klimat tajemnicy i niedopowiedzenia. Niezwykły jest język, jakim Kiereś kreśli przed nami kolejne obrazy. Jest – właśnie – wyjątkowo malarski, sensualny, sugestywny. Wręcz czujemy te zapachy (mróz, śnieg, zimna klatka schodowa, wonie starzyzny w antykwariacie), widzimy wirujące płatki śniegu za starym oknem, oglądane z perspektywy siedzącej na parapecie, okutanej w ciepłą chustę Ludwiki, czy zimne, chmurne niebo o szarej godzinie tuż przed zmierzchem. A na ile sposobów można opisać śnieg? Emilia Kiereś czyni to z maestrią godną prawdziwych ludzi Północy. Pochyla się, zauważa i oddaje słowem.
Ilustracje do książki to pomysł i wykonanie samej autorki. Poza kolorowymi kamienicami na wyklejkach, spinającymi historię w stuletnich ramach czasu, reszta obrazów to motywy „zegarowe”: graficzne tarcze na tle nocnego nieba i subtelne kształty wskazówek. Bardzo pasują do stylu opowieści, nastroju tajemnicy i niedopowiedzenia.
Agnieszka Jeż
Są miejsca, które przyciągają dziwne wydarzenia. Są chwile, które decydują o wszystkim. Co się może zdarzyć w ciągu kwadransa? I jak długo może trwać kwadrans?
Kiedy Filip znajduje stary zegar, sprawy się zazębiają, a czas zaczyna się mylić.
Tajemnicza i porywająca opowieść Emilii Kiereś prowadzi czytelnika przez labirynt przygód,
mnoży niezwykłe pytania – i bawi nie tylko dzieci.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza