cudanakiju.pl

cudanakiju.pl

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Alya i trzy koty


Książka "Alya i trzy koty" jest bardzo sympatyczną i pod różnymi względami egzotyczną lekturą. Po pierwsze, w nietypowy sposób doświadczamy oswajania świata po narodzinach nowego członka rodziny, ponieważ z rewolucyjną sytuacją oswajani są koci, a nie ludzcy domownicy. Ta koncepcja wydała się nam bardzo zabawna: terapia literacka dla kotów. Spróbujemy poczytać to opowiadanie z naszą leciwą kicią, która jedenaście lat temu miała pewien problem z akceptacją noworodka.

Koty lubią przesiadywać na brzuchu Mariam. Ale brzuch robi się coraz większy i większy, jak balon, i koty muszą się wdrapywać coraz wyżej i wyżej.

Amina Hachimi Alayou pokazuje świat dla nas obcy, znany najwyżej z wakacyjnych podróży, kina i literatury, a dla niej oczywisty i codzienny. Autorka i ilustratorka (Maya Fidawi) w naturalny sposób wprowadzają nas do wnętrza domu i rodziny funkcjonujących gdzieś daleko, w tekście nie zostaje powiedziane gdzie. Dziecko i rodzic mogą natomiast łatwo rozpoznać kolorystykę oraz motywy architektoniczne czy ceramikę kojarzone z ciepłymi, baśniowymi krajami arabskimi. Sam tekst zawiera pewne tropy, jak choćby imiona, ale według mnie ta książka żyje przede wszystkim obrazkami, bez nich byłaby jedną z wielu oderwanych od konkretnej rzeczywistości, zawieszonych w nicości i nijakich historyjek o narodzinach dziecka. A w tym przypadku wchodzimy do czyjegoś domu, wnikamy w jego atmosferę i role domowników (łącznie z kotami). Ilustracje są duże i zawierają dużo wskazówek odnośnie kultury, w jakiej osadzona jest opowieść: często koncentrują się na powiększeniu jakiegoś elementu lub wzoru ubrania, wystroju domu lub podwórza, w dyskretny sposób, jakby przy okazji, obejmują też roślinność, układ pomieszczeń i ich barwy. Bezpośrednie informacje o pochodzeniu książki znajdziemy w jej opisie na stronie internetowej wydawnictwa Muchomor oraz po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej nazwy wydawcy oryginalnego utworu – Yanbow Al Kitab mieści się w Maroku, a dokładnie w Casablance, i właśnie tam mieszkają mała Alya, jej mama Miriam, tata Sami, babcia i trzy koty: Minusz, Pasza i Amir.

Sami otwiera drzwi pokoju i koty słyszą dziwny krzyk. Co to takiego? To nie miauczenie! To nie jest kot! To coś nowego i dziwnego!

Większość przedstawionych w książce scen rozgrywa się w przestrzennym, pięknym domu, przypominającym raczej pałacyk (jest tu nawet fontanna!) niż przeciętne polskie mieszkanie. Miriam żyje jak królowa, koty – niczym książęta, a tytułowa Alya jest tak naprawdę postacią drugoplanową, pretendentką do tronu, zagrożeniem dla kociej trójwładzy. Pojawienie się niemowlęcia zmienia porządek domu, ale nawet nie widzimy dziewczynki w całej okazałości (raz pokazane są rączki, kiedy indziej stopy, becik, wózek, ale będzie i jeden obrazek z małą uśmiechnięta buzią). Ledwie zarysowany, ale niewątpliwie obecny, jest w "Alyi i trzech kotach" ojciec, podobnie tylko w domyśle znajduje się świat zewnętrzny. Sami przemyka w dość tradycyjnym i orientalnym stroju (widzimy tylko fragment postaci i to zaledwie dwa razy), a przestrzeń poza domem i otoczonym murkiem ogrodem oglądamy tylko raz, w retrospekcji mówiącej o znalezieniu jednego z kotów. To zresztą jedyny obrazek, na którym kolory są smutniejsze, rzeczywistość ponura i brudna, a przedmioty po prostu brzydkie. Dzięki temu kontrastowemu wyjątkowi atmosfera książki staje się jeszcze wyraźniejsza, spójniejsza. To hermetyczna historia o domu kobiet: babci, mamy i nowo narodzonej córki, o miejscu oraz więziach będących ostoją ciepła, miłości i spokoju. Cieszmy się zaproszeniem do tego szczęśliwego, zazwyczaj niedostępnego dla obcych marokańskiego domostwa-królestwa. Jeśli zaś czytelnik nie odkryje w sobie pasji badacza kultur, zawsze będzie widział przynajmniej ładną, solidnie wydaną, wesołą i przystępną w odbiorze książkę dla małych miłośników kotów.
Bożena Itoya

Amina Hachimi Alayou, Alya i trzy koty, ilustracje Maya Fidawi, tłumaczenie Jolanta Kozłowska, Muchomor, Warszawa 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz