cudanakiju.pl

cudanakiju.pl

wtorek, 23 sierpnia 2016

Zuźka w necie i w realu

Oto nadszedł tak długo wyczekiwany przez nas moment – nareszcie ukazał się drugi tom przygód Zuźki, bohaterki stworzonej przez Dorotę Suwalską, a narysowanej przez Nikolę Kucharską: "Zuźka w necie i w realu". Jest to wymarzona lektura rozrywkowa dla dzieci w wieku około 8-12 lat. Wesołe inicjatywy czwartoklasistki i jej koleżeństwa doprawiane są wyczynami dorosłych, tym razem na przykład mama bohaterki dominuje w zakresie domowej rewolucji informatycznej. I choć w tej chwili dostęp do internetu jest w Polsce czymś oczywistym, dla dzieci wręcz naturalnym, książka, w której ważnym motywem jest uzyskanie stałego łącza, wcale się nie zestarzała i nie zdezaktualizowała. Właściwie zachowania dorosłych i dzieci "w necie", opisane przez Dorotę Suwalską w 2004 roku, tylko poszerzyły swój zasięg.

Potem zaczęłam się nudzić, ponieważ wciąż nie mogłam dopchać się do klawiatury. Poza tym zrobiło się późno i poczułam się okropnie śpiąca.
Gdy obudziłam się w nocy, mama wciąż siedziała przy komputerze, gdyż, jak się później dowiedziałam, dopiero nocą zaczyna się prawdziwe życie na czacie "Psychologia".

W drugiej "Zuźce" bohaterowie nie tylko poznają internetowe zwyczaje, udzielają się na forach i prowadzą wirtualne dochodzenia, są też rozdziały zupełnie analogowe. Klasa Zuźki uczestniczy w niezapomnianym (zwłaszcza dla gościa) spotkaniu autorskim, które Dorota Suwalska opisała chyba na podstawie własnych doświadczeń.

(...) Większość z nas czuła się jednak trochę rozczarowana. W końcu do czego to podobne, żeby pisarka nic nie wiedziała o swoim zawodzie: ani ile zarabia, ani nawet o tym, że jej książka jest o Magdzie Jakubowskiej.
A ile pani ma lat? – spytała Martyna z nadzieją, że chociaż na to pytanie uzyska odpowiedź.
Niestety, bardzo się pomyliła. I już pomyśleliśmy, że znów niczego się nie dowiemy, bo słynna pisarka okropnie długo zastanawiała się nad pytaniem Martyny, a dyrka zrobiła wściekłą minę. Naprawdę, nie sposób jej dogodzić: co wymyślimy pytanie, to jej się nie podoba.
Zdaje się... trzydzieści osiem – odparł w końcu nasz gość.
Po sali rozszedł się szmer, bo to smutne, kiedy ktoś jest już tak stary. Chociaż to chyba normalne u słynnych pisarek. I zrobiło nam się jej żal. Nic dziwnego, że nie mogła sobie przypomnieć, ile ma lat, ani odpowiedzieć na poprzednie pytania, bo w tym wieku skleroza murowana.

Ponadto tata bohaterki zapada na fontoholizm, podwórkowe towarzystwo oczekuje na śmierć po zjedzeniu tajemniczych jagódek, a klasa Zuźki doszukuje się nielegalnych działań nowych nauczycieli. Oczywiście pojawia się i wątek lekarski, bo Zuźka i jej młodszy brat Kacper wyjątkowo często wymagają fachowej pomocy. Tym razem udziela jej przeważnie małżeństwo lekarzy prowadzących przydomowy gabinet całodobowej pomocy medycznej. Rodzina Zuźki wpada więc to w trakcie grilla, to znów podczas wigilijnej kolacji, co wywołuje zdziwienie i radość uczestników tych przyjęć. Nas rozbawił szczególnie pancerny Kacperek i jego przygoda z czekoladowym Mikołajem.
Zaletą "Zuźki w necie i w realu" jest również naturalny styl pisarki. Czytając nie mamy bowiem wrażenia, że narrator przebrał się za dziesięciolatkę. Opowieści Zuźki są nawet bardziej dziecięce niż te, które znamy z przygód Mikołajka, a ilustracje Nikoli Kucharskiej podkreślają tę beztroską, komiczną atmosferę. Dorota Suwalska nie stosuje przesadnej stylizacji językowej, jej bohaterowie nie wypowiadają się jak młodociani gangsterzy, co niestety często zdarza się w polskiej literaturze dla dzieci i młodzieży.

W nocy miałam okropny sen. Przyśniły mi się straszliwe pedeefy. Miały oczyska lśniące zimnym niebieskim blaskiem. Zębiska jak u tyranozaura. I serfowały po białych plamach internetu. I ja – nieustraszony odkrywca – też byłam na tych plamach. Biedny mały badacz. Zbierałam złote jabłka w kamizelce ze zlotego runa, którą zrobiła mi na drutach babcia Zosia. I chciałam nabrać trochę żywej wody ze źródełka. Ale to źródełko było zamknięte, a ja nie znałam słowa kluczowego. I noga zaplątała mi się w sieć. A największy z pedeefów otworzył pysk, żeby mnie pożreć. Zaczęłam okropnie krzyczeć.

Książkę czyta się błyskawicznie, nie odczuliśmy w niej żadnych progów zwalniających, czyli mniej udanych pomysłów czy rozdziałów. Martwi nas ogromnie inna bariera – jak dotąd nie została napisana trzecia część "Zuźki", a ponieważ dwie pierwsze pierwotnie ukazały się dwanaście lat temu (z innymi ilustracjami), nie mamy zbyt dużej nadziei na jej powstanie. A może jednak doczekamy się wielkiego powrotu Zuźki?
Bożena Itoya

Dorota Suwalska, Zuźka w necie i w realu, ilustracje Nikola Kucharska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz